Psychodietetyk z Lady Fitness Club w Gazecie Wrocławskiej

30.09.2014

Iga Gołębiowska, psychodietetyk z Lady Fitness Club udziela wywiadu największemu lokalnemu dziennikowi „Gazecie Wrocławskiej”.

Jedzenie to tylko jedzenie

Czym różni się wizyta u dietetyka od wizyty u psychodietetyka?
- Dietetyk zna się wyłącznie na jedzeniu, a psychodietetyk dodaje do tego wiedzę psychologiczną. Dzięki temu łatwiej mu radzić sobie z pacjentami, których problemy z wagą wynikają z podejścia do jedzenia jako do zagłuszacza emocji.

Skąd pacjent ma wiedzieć, czy powinien wybrać się do psychodietetyka?
- Ludzie to czują. Widzą, że samo stosowanie diety nie pomaga, bo problem tkwi w psychice. Zauważają, że mają problem z np. nocnym opróżnianiem lodówki albo z jedzeniem ze stresu. Czują, że jeśli poukładają sobie w głowie, to będą w stanie normalnie się odżywiać. Takie osoby wiedzą absolutnie wszystko o dietach, ale nie potrafią kontrolować swojej wagi. Jeśli schudną, to za jakiś czas tyją z powrotem. Boją się wybrać z tym do psychologa, a psychodietetyk to taki trochę lżejszy kaliber.

Jakie problemy zajadamy?
- Ile osób, tyle problemów. Niektóre zresztą niestety są zbyt poważne dla psychodietetyka, kwalifikują się do terapii prowadzonej przez profesjonalnego psychologa. To np. anoreksja i bulimia albo sytuacja, w której okazuje się, że objadanie się to sposób na przeżywanie żałoby po zmarłym dziecku. Ale w większości przypadków raczej chodzi o nawyk kojenia negatywnych emocji jedzeniem. Czasami ten nawyk jest młody, trwa kilka miesięcy, a czasami jest zakorzeniony od wczesnego dzieciństwa, kiedy mama na poprawę humoru dawała nam lizaka. Żeby przełamać nawyk trzeba znaleźć jego przyczynę, potem zaobserwować, w jakich sytuacjach występuje. Najbardziej podstawowy sposób to notować, jak się czujemy tuż przed jedzeniem, w trakcie i po. To pozwala wychwycić mechanizm nawyku. Wtedy już możemy przystąpić do nauki kontrolowania go.  

Podobnie leczy się palaczy z nałogu.
Bo kompulsywne jedzenie czy kompulsywne palenie to podobny mechanizm. Ale osoby zajadające stres to nie jest jeden jedyny typ pacjentów, jacy trafiają do psychodietetyka. Często spotykam osoby, które się po prostu pogubiły. Mnogość informacji o odżywianiu, jaką zalewa nas internet i kolorowa prasa sprawia paradoksalnie, że ludzie nie wiedzą, co mają jeść, żeby być zdrowi i utrzymywać wagę w ryzach. I potem np. zapracowany człowiek zapycha się za biurkiem byle czym, jednocześnie dręcząc się wyrzutami, że nie jada codziennie dwudaniowego obiadu własnoręcznie przygotowanego z samych świeżych składników. Nie musi jeść tego obiadu, jeśli nie ma czasu. Ważne tylko, by w jego diecie znalazły się z grubsza te składniki odżywcze, które tam być powinny. Wystarczy takiej osobie wytłumaczyć, na czym polega zbilansowana dieta i ułożyć prawidłowy jadłospis na parę tygodni, by zrozumiała, na czym to polega. Na ogół ludzie dalej ciągną to już sami, sami sobie określają ramy. Wychodzą poza nie sporadycznie, np. na wakacjach i potem do nich wracają. Odzyskują kontrolę.

A otyłe dzieci? Im się tak łatwo nie wytłumaczy.
Zależy od wieku, te trochę starsze to rozumieją. Pamiętam panią, która przyprowadziła 11-latkę z nadwagą. Dziewczynka była na tym etapie, na którym wygląd jest sprawą  najważniejszą w życiu. Nie bardzo chciała już słuchać tego, co mówi mama, ale podporządkowała się mnie, jako zewnętrznemu autorytetowi. Ustaliłyśmy jej jadłospis. Chodziła do szkoły, więc musiał być taki, żeby nikt się na przerwie nie dopytywał, co ona je i dlaczego. Musiała przynosić to, co wszyscy: kanapkę, ewentualnie jogurt. Nie znosiła warzyw, więc stworzyłyśmy dietę wykorzystującą te nieliczne warzywa, które tolerowała, a te, których nie lubiła udało się schować w zupach i innych potrawach. Wielkie wrażenie na mnie zrobiła jej mama, która cały ten jadłospis konsekwentnie wprowadziła w życie całej rodziny. Dziś ta dziewczynka jest szczupła, a do tego wie, że ma prawo zjeść cukierki i kawałek torta na urodzinach koleżanki i nie musi za to potem pokutować, nie jedząc przez trzy dni. Stało się tak dzięki niej samej, bo zrozumiała, co i jak trzeba jeść, żeby nie tyć, a także dzięki mamie, która w porę zauważyła, że trzeba z dzieckiem  pójść do specjalisty, zanim ono zacznie na własną rękę odchudzać się według wskazówek z internetu. Rodzice skandalicznie często zaniedbują pierwsze objawy zaburzeń jedzenia u dzieci, uważając je za fanaberie smarkaczy. A z jedzeniem jest tak, że jeśli się sobie nie wyrobi zdrowego i sensownego podejścia do niego, to naprawdę można oszaleć. Świat wmawia nam, że jedzenie to ideologia. Nieprawda, jedzenie to tylko jedzenie.

 

 

 

 

 

 

Klienci o Proud Voice:

Poziom świadczonych usług Proud Voice w pełni spełnia nasze oczekiwania. Agencja dała się poznać jako rzetelny i solidny partner, z bardzo dobrym zapleczem merytorycznym. Wykazała się profesjonalizmem, terminowością oraz znajomością nowocześnie pojmowanego marketingu i reklamy. Piotr Naumowicz, Proud Pixels

Współpraca z agencją Proud Voice układała się bardzo dobrze, wszelkie uwagi i propozycje zmian w bieżących działaniach zostały uwzględnione szybko i bezbłędnie. Z przyjemnością mogę polecić usługi Proud Voice ze względu na profesjonalizm w realizacji różnorodnych projektów w zakresie działań PR. Mieszko Wiktorski, Arach